poniedziałek, 10 lutego 2014

Tiramisu: najprostsze i najlepsze!




Ten wpis dedykujemy panom, bo wiemy, że i tacy nas czytają. Specjalnie dla Was przepis, którym możecie zdobyć ekstra punkty u ukochanych. Uwierzcie porcja tej słodyczy, przygotowanej własnoręcznie może czynić cuda.

Przepis mojej mamy. Fakt jest taki, że troszkę to trwało ( jakieś 7 lat) zanim wyszło mi idealne. Teraz już wiem jaki jest patent i chętnie sprzedam go Wam.

Deser ten przygotowuje się niezwykle szybko, ale z jedzeniem go warto poczekać. Ja przygotowuje go dzień wcześniej żeby biszkopty nabrały właściwej miękkości, a smaki dobrze się przeniknęły. Ci którzy próbowali tego tiramisu wiedzą, że trudno mu się oprzeć. Więc po co się opierać:) A oto składniki:
  • 50- 100 ml nalewki o smaku orzecha laskowego Soplicy
  • 5 żółtek
  • 130 gram cukru
  • 2 białka 
  • 500 gram serka mascarpone ( najlepiej oryginalne włoskie dostępne w Lidlu)
  • biszkopty podłużne ( najlepsze La Cestera dostępne w Lidlu)
  • czekolada gorzka
  • 4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej na pół litra wody

Zalewamy kawę, a gdy przestygnie wlewamy do niej nalewkę. Następnie ucieramy żółtka z cukrem mikserem na masę jednolitą. Dodajemy serek mascarpone i znów ucieramy. Gdy już kawa jest dostatecznie chłodna maczamy w niej biszkopty. Nie uwierzycie, ale właśnie tu jest ten patent, który sprawia, że tiramisu nie jest za mokre ani za suche. Każdy biszkopt zanurzamy w kawie na trzy sekundy. Jeśli używasz biszkoptów innej firmy zanurz je na jedną sekundę. Nasączone biszkopty układamy kolejno w formie ( mogą to być również kieliszki z płaskim dnem lub po prostu duże szklanki). Gdy już przykryjesz dno naczynia biszkoptami ubij pianę z białek na sztywno mikserem ze szczypta soli. Jeśli stwierdzisz, że miskę możesz przewrócić do góry nogami i piana nie wylatuje czas dodać ją do masy z mascarpone i delikatnie wymieszać łyżką. Połowę masy przekładamy do naczynia i przykrywamy kolejną warstwą nasączonych biszkoptów. Na wierzch reszta masy i dekoracja ze startej na tarce o dużych oczkach czekolady. Tiramisu wstawiamy do lodówki i podajemy najlepiej 12 godzin później wtedy jest najlepsze.


















[Ania]

wtorek, 28 stycznia 2014

Don’t worry, be slow…




„Slow food – co to takiego?” zapytał mnie kolega z pracy, z którym wcześniej długo rozmawiałam o domowych wędlinach i robieniu musztardy od zera. Choć nie znał tego określenia okazało się, że wyznaje na co dzień filozofie przygotowywania dań od podstaw, starannego wybierania składników i cieszenia się jedzeniem.

Od dawna marzyło mi się by znaleźć sposób na to by tych, którzy jedzą (i żyją) slow, zintegrować. Dzięki entuzjazmowi Ewy i Wojtka, właścicieli bistro Vittorio, moje marzenie zaczęło się spełniać. W sobotę wieczorem zawiązał się nieformalny klub Slow Koszalin. Inauguracyjny wieczór w stylu włoskim zgromadził przy stole ludzi, którzy nie chodzą na kulinarne skróty.

Każdy z uczestników spotkania przygotował swoje ulubione włoskie dania. Ich lista była długa. Niektóre z przyjemnością pokażemy wam na blogu. Było dużo włoskiego wina, domowej produkcji limoncello i… cudowny nastrój. Choć nie wszyscy się znaliśmy to po raz kolejny okazało się, że jedzenie łączy w wyjątkowy sposób. Przez wiele godzin rozmawialiśmy o smakach, podróżach, pasjach (nie tylko tych kulinarnych). Dzieliliśmy się tajemną widzą na temat najlepszych składników, receptur, kulinarnych patentów.

Już wiemy, że spotkamy się znowu, Tym razem z kuchnią arabską. W większym gronie. Nie boimy się nieznajomych, o ile ci nieznajomi dzielą naszą pasję.

Po co wam o tym piszę? To proste: chciałabym was zarazić wirusem slow. Spotykajcie się po to by cieszyć się jedzeniem, by się wzajemnie poznawać przez swoje ulubione smaki. Celebrujcie życie. Bądźcie slow.




































 [Asia]

piątek, 24 stycznia 2014

Pasta quattro verde




Po słodkim biscotti dalej zostajemy we włoskim klimacie. Może dlatego, że szykujemy się na "italian slow food party" (reportaż zdjęciowy na pewno pojawi się na blogu), a może dlatego, że po prostu kuchnia włoska jest wyjątkowo smaczna i różnorodna... Tym razem jednak coś obiadowego, smacznego, zielonego a przede wszystkim zdrowego. Danie szybkie, proste i można dowolnie zmieniać proporcje w zależności od tego co się lubi najbardziej.

Składniki na 4 porcje:
  • makaron spaghetti
  • pęczek bazylii (cała doniczka)
  • jedna limonka (dwie łyżeczki soku i szczypta startej skórki)
  • duże awocado
  • opakowanie szpinaku mrożonego ok 450 g lub dwa opakowania świeżego ok 300 g (ja dałam pół opakowania mrożonego brykiet i jedno opakowanie świeżego)
  • ząbek czosnku
  • łyżka śmietany 18%
  • ser Grana Padano
  • dwie łyżki oleju lnianego
  • oliwa extra vergine 1 łyżka
  • sól
  • pieprz
  • feta i pomidory do podania
Makaron gotujemy al dente w osolonej wodzie. W międzyczasie miksujemy blenderem liście bazylii z avocado z sokiem z limonki i startą skórką. Na patelnię wlewamy ok łyżki oliwy extra vergine, gdy będzie rozgrzana wrzucamy posiekany czosnek i za chwilę cały szpinak. Jeśli używamy mrożonego szpinaku podlewamy go odrobiną wody i przykrywamy na małym ogniu do rozmrożenia. Gdy szpinak zmięknie lub się rozmrozi dodajemy wcześniej przygotowaną pastę z awocado i łyżkę śmietany. Doprawiamy solą i pieprzem.  Makaron po ugotowaniu odcedzamy i zostawiamy do odparowania (nie zlewamy go zimną wodą bo traci smak). Przesypujemy go z powrotem do garnka i mieszamy z dwiema łyżkami oleju lnianego. Tuż przed podaniem przesypujemy makaron do naszej zielonej pasty, mieszamy z dodatkiem startego sera Grana Padano i voila! Talerz przystrajamy kawałeczkami sera feta i pomidorkami koktajlowymi. Smacznego!



















[Ania]

piątek, 10 stycznia 2014

Bez wyrzutów sumienia

 

Dziś pomysł na biscotti, które można nazwać dietetycznymi. Nie zawierają w sobie masła, cukru nie za wiele, za to dużo orzechów i bakalii. No i najważniejsze – nie da się ich zjeść dużo – sprawdziłyśmy: jeden taki słodki sucharek do kubka gorącej kawy to porcja idealna.

Biscotti to typowo włoski smakołyk – te słodkie sucharki z orzechami, czekoladą czy bakaliami Włosi podają do kawy, albo deserowego wina. Można je spotkać w różnych wersjach smakowych i rozmiarach. Jeśli jeszcze nie próbowaliście to czas najwyższy – tym bardziej, że przepis na biscotti jest bardzo prosty.


 Składniki:
  • duże jajko
  • 90 g drobnego cukru
  • szklanka mąki pszennej
  • płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • smakowe dodatki około 150 – 180 gram: świetnie się sprawdzają orzechy i migdały w połączeniu z morelami, figami, czy żurawiną
  • ewentualnie odrobina aromatu np. migdałowego.
Jajko ubijamy mikserem razem z cukrem aż uzyskamy gładka puszystą masę, Dodajemy
mąkę wymieszaną z proszkiem oraz pozostałe składniki (w tym również bakalie i orzechy).

Formujemy z ciasta płaski chlebek. Układamy go na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 175ºC przez 25 minut, aż będzie złotobrązowe i dość twarde. Studzimy i kroimy na ukos na kromki grubości centymetra. Ponownie pieczemy – około 10 – 15 minut (w trakcie przewracając na drugą stronę) aż suchary się ładnie zrumienią.

Najlepsze jako dodatek do kawy!

Biscotti bardzo dobrze się przechowują – w szczelnym słoju lub puszce wytrzymają nawet trzy tygodnie.