poniedziałek, 24 lutego 2014

Przyjmujemy zgłoszenia do metamorfoz




Masz ochotę na zmianę? Świetnie, bo szukamy dziewczyn gotowych na efekt "łał!". Jak to działa? Przejrzyjcie starsze wpisy na blogu - za nami kilka udanych metamorfoz: Natalia, Babcia Iwona, Ewelina. Wasze mogą być następne!

Metamorfoza z drużyną Manilli to przede wszystkim świetna zabawa. Ale nie tylko - Ania maluje i zdradza tricki jak powtórzyć makijaż w domu, Alla robi foty (które zostają na zawsze), a Asia szuka łupów, które podkreślą efekt "łał".

Przed publikacją otrzymasz zdjęcia do wglądu, ponieważ zależy nam na Twoim zdaniu i komforcie.

Czekamy na Twoje zgłoszenie z dwoma zdjęciami (całej sylwetki oraz twarzy) i numerem kontaktowym pod adresem koktajlmanilla@gmail.com


[3 x A]


sobota, 4 stycznia 2014

Efekt "Manilla": NATALIA



Nasza pierwsza metamorfoza wyszła... przypadkiem. Natalia po przeczytaniu wpisu o farbowaniu henną (więcej tutaj) postanowiła po raz pierwszy w życiu zafarbować włosy - to miał być element urodzinowej niespodzianki dla męża. Od słowa do słowa i... wyszła metamorfoza.
Gdy po raz pierwszy Natalia weszła do pokoju zobaczyłyśmy skromną dziewczynę w ciuchach i fryzurze, które dodawały jej conajmniej 10 lat. Brak kolorów sprawiał, że jej roześmiana buzia wyglądała smutno. Od razu wiedziałyśmy, że tak sympatyczna i ciepła osoba może prezentować się rewelacyjnie przy niewielkim nakładzie pracy i kosztów.
Plan na matamorfozę był prosty - Natalia, na co dzień kobieta ciężko pracująca i wychowująca dwójkę dziewczynek ma wyglądać wystrzałowo - wieczorowo.
Największym problemem były długie włosy Natalii - matowe, bez życia. Na szczęście henna w kolorze naturalnego brązu dała radę - włosy nabrały blasku i miękkości.

Ania dostała rumieńców podczas robienia fryzury i makijażu. Alla uwijała się przy zdjęciach, a Asia obgryzała nerwowo paznokcie, czy rzeczy, które wyszukała w lumpeksach dadzą w połączniu z włosami i makijażem efekt "łał", dolewała wina i pilnowała labradorki Zuzy, która koniecznie chciała pomóc.

Byłyśmy tak przejęte, że zapomniałyśmy zrobić zdjęcia przed, a część zdjęć podczas farbowania i układania włosów zniknęła w czarnej dziurze.

Ale to wszystko bez znaczenia - naszym zdaniem (oraz męża i przyjaciół Natalii) efekt Manilla zadziałał rewelacyjnie!

















EFEKT KOŃCOWY



Poniżej zdjęcie z własnej foto kolekcji Natalii 



[Asia]

czwartek, 26 grudnia 2013

Mój kolor włosów: naturalny ;-)






[Asia] Lubię swój kolor włosów. Niestety wymaga „podrasowania” jakie gwarantuje farbowanie, które dodaje blasku, maskuje pierwsze znaki czasu. Przez lata nakładałam zwyczajne farby, które można kupić w każdej drogerii. Kilka miesięcy temu postanowiłam wprowadzić zmiany – przestawić się na bardziej naturalne metody (o przygodzie z olejami i kosmetykami bez chemii opowiem wam innym razem).
Pierwszy kontakt z henną miałam lata temu – wtedy do wyboru była czerwień, marchewkowy rudy albo granatowa czerń. Dziś wybór odcieni jest dużo większy (od razu uprzedzam: kolor z opakowania i kolor po farbowaniu mogą się bardzo od siebie różnić). Jestem naturalną brunetką – moim wyborem był kolor czekolady.
Po wielu miesiącach stosowania ciągle jestem zachwycona efektami – kolor jest rewelacyjny, bardzo naturalny, włosy są cudownie odżywione, przestały wypadać, pięknie lśnią. A to wszystko przy minimalnym nakładzie starań i za śmiesznie niską cenę (tubka pasty, która kosztuje mniej niż 10 złotych, wystarcza mi na cztery farbowania).
Nie lubię komplikować sobie życia – postawiłam na hennę w paście – ma konsystencję gęstej farby do włosów, nie wymaga rozrabiania, kładzie się ją od razu na wymyte, mokre włosy, rozczesuje i zostawia na włosach na trzy kwadranse.
Pasta ma dość przyjemny zapach, nie drażni skóry głowy, co ciekawe nie zostawia też na skórze trudnych do usunięcia śladów. A dzięki temu,  że jest taka gęsta nie spływa.
Raz na 5 – 6 tygodni nakładam hennę na włosy i trzymam trzy kwadranse. W międzyczasie traktuję ją jak odżywkę – raz w tygodniu po umyciu włosów nakładam warstwę pasty na 10 – 15 minut. To odświeża kolor i cudownie wpływa na kondycję włosów. Jeśli korzystacie z sauny, to możecie nałożyć hennę na włosy – ciepło sprawia, że odżywcze składniki (w 100 procentach naturalne) skuteczniej wnikają w strukturę włosa.
Farbowanie tą metodą ma jedną wadę – henna tak dobrze regeneruje włosy, że potem trudno je zafarbować innymi (czytaj: mniej naturalnymi) farbami. Jeśli więc lubicie odważne kolorystyczne eksperymenty na swoich włosach to nie jest metoda dla was. 

[Alla] Przygodę z farbowaniem włosów zaczęłam, jak chyba większość dziewczyn, w liceum. Od tamtej pory przez moją głowę przewinęło się wiele kolorów: od popielatego blondu do ciemnego brązu. Wcześniej nie zwracałam uwagi na kondycję moich włosów, które naturalnie się kręcą i raczej nie tracą na objętości. Sytuacja zmieniła się dopiero po porodzie. Wypadło mi na prawdę sporo włosów, a te odrastające spowodowały efekt "szopy" na głowie. Wtedy w ogóle przestałam używać farb. Początkowy "odrost" zamienił się w efekt ombre. Włosy stawały się coraz dłuższe, ale ich naturalny kolor nie był tak błyszczący i "żywy" jak u  farbujących włosy koleżanek. Co więcej po prostu mi się znudził. 

Szwagierka Asia już od dawna zachwalała naturalne kosmetyki i hennę. Postanowiłam, że spróbuję. W końcu jeśli by mi się nie spodobało, to kolor i tak by się zmył.

Dobrałam odpowiedni kolor - zbliżony do naturalnego. W domowym zaciszu, podczas popołudniowej drzemki synka zrobiłam to! 
Pierwszym pozytywnym zaskoczeniem był przyjemny zapach. Następnym - brak potrzeby nakładania odżywki. Muszę tu zaznaczyć, że moje włosy po farbowaniu chemicznym stają się szorstkie - bez odżywki ani rusz. Tymczasem po spłukaniu henny stały się bardzo miękkie i nie plątały się tak jak to mają w zwyczaju. Kolor, o dziwo wyszedł bardzo intensywny. Podczas drugiego mycia nieco się spłukał i to był ten efekt, o który mi chodziło. Polecam :)

[Ania] Jakiś czas się wahałam bo mam swoja ulubioną farbę w kolorze czekoladowego brązu, której używam od lat i każda zmiana odcienia wzbudza we mnie niepokój. Jednak gdy zobaczyłam efekt nakładania henny u Natalii naszej koleżanki z pierwszej metamorfozy postanowiłam ze będę solidarna i też to zrobię. W efekcie jestem absolutnie zachwycona ceną, zapachem, wydajnością i kolorem. Jest idealny!

Zalety: 

* łatwość w nakładaniu pasty;
* przyjemny ziołowy zapach (oczywiście kwestia subiektywna);
* odżywione, miękkie i lśniące włosy;
* naturalny wygląd;
* brak chemicznych składników
* cena.

Wady:

* po farbowaniu henną nie zaleca się farbowania chemicznego ze względu na nieprzewidywalny efekt końcowy
* większa częstotliwość odświeżania koloru

Przydatne wskazówki:

* po farbowaniu oraz przez kilka myć po farbowaniu warto używać ciemnego ręcznika, żeby henna nie pozostawiła ciemnych śladów materiale;
*  poleca się używania szamponu bez silikonów, ponieważ silikon nieco ogranicza wnikanie barwnika we włosy.
 Macie inne doświadczenia z henną? Podzielcie się nimi w komentarzach! 

[Asia]