poniedziałek, 24 lutego 2014

Przyjmujemy zgłoszenia do metamorfoz




Masz ochotę na zmianę? Świetnie, bo szukamy dziewczyn gotowych na efekt "łał!". Jak to działa? Przejrzyjcie starsze wpisy na blogu - za nami kilka udanych metamorfoz: Natalia, Babcia Iwona, Ewelina. Wasze mogą być następne!

Metamorfoza z drużyną Manilli to przede wszystkim świetna zabawa. Ale nie tylko - Ania maluje i zdradza tricki jak powtórzyć makijaż w domu, Alla robi foty (które zostają na zawsze), a Asia szuka łupów, które podkreślą efekt "łał".

Przed publikacją otrzymasz zdjęcia do wglądu, ponieważ zależy nam na Twoim zdaniu i komforcie.

Czekamy na Twoje zgłoszenie z dwoma zdjęciami (całej sylwetki oraz twarzy) i numerem kontaktowym pod adresem koktajlmanilla@gmail.com


[3 x A]


wtorek, 21 stycznia 2014

Efekt " Manilla": BABCIA




Piękny zimowy dzień. Wprost idealny na śniegową sesję Babci z wnuczką. Tak więc zapakowałyśmy sprzęt, Alla odśnieżyła auto, ja władowałam się do Yariski z ogromną torbą wypełnioną kosmetykami suszarkami i lokówkami, po drodze zgarnęłyśmy Asię z pracy i pojechałyśmy do przemiłej Pani Iwony, która jest babcią uroczej trzylatki. 

Skąd to zamieszanie? Zbliżający się dzień Babci natchnął nas do przeprowadzenia metamorfozy odpowiedniej do okazji. Tak więc dzięki temu poznałyśmy Panią Iwonę, która parzy pyszną kawę i serwuje najlepsze ciasto marchewkowe pod słońcem. I mimo jak zwykle naszego przejęcia (aby nie dać plamy) i lekkiego niepokoju w oczach gospodyni dzisiejszego wpisu, spędziłyśmy razem przemiły czas. A na zdjęciach zobaczycie efekt naszego spotkania.

Podobnie jak przy naszej pierwszej metamorfozie Natalii  i tym razem postawiłyśmy na kolor, który bardzo pasuje do ciepłego i radosnego usposobienia Pani Iwony. Zajrzałyśmy do szafy i kosmetyczki dopytując w czym czuje się ona najlepiej. Znalazłyśmy tam bakłażany i róże, które jak najbardziej pasowały nam do całej stylizacji. Postanowiłyśmy pokazać ładne rysy twarzy zaczesując włosy nieco bardziej do tyłu. Jasna karnacja w połączeniu z żywym różem nabrała rumieńców a fryzura i strój sprawiły, że ujrzałyśmy wytworną i elegancką kobietę.

Tego dnia jak zwykle Pani Iwona odbiera swoją wnuczkę z przedszkola i mimo że na zewnątrz już troszkę ciemno Alli udało się uwiecznić te radosne chwile na zdjęciach.

 A wszystkim Babciom w dzisiejszym wyjątkowym dniu oprócz zdrowia życzymy jak najwięcej takich chwil, w których wnuczęta rzucają się na szyję szepcąc " Kocham Cię Babciu!".

























[Ania]


sobota, 4 stycznia 2014

Efekt "Manilla": NATALIA



Nasza pierwsza metamorfoza wyszła... przypadkiem. Natalia po przeczytaniu wpisu o farbowaniu henną (więcej tutaj) postanowiła po raz pierwszy w życiu zafarbować włosy - to miał być element urodzinowej niespodzianki dla męża. Od słowa do słowa i... wyszła metamorfoza.
Gdy po raz pierwszy Natalia weszła do pokoju zobaczyłyśmy skromną dziewczynę w ciuchach i fryzurze, które dodawały jej conajmniej 10 lat. Brak kolorów sprawiał, że jej roześmiana buzia wyglądała smutno. Od razu wiedziałyśmy, że tak sympatyczna i ciepła osoba może prezentować się rewelacyjnie przy niewielkim nakładzie pracy i kosztów.
Plan na matamorfozę był prosty - Natalia, na co dzień kobieta ciężko pracująca i wychowująca dwójkę dziewczynek ma wyglądać wystrzałowo - wieczorowo.
Największym problemem były długie włosy Natalii - matowe, bez życia. Na szczęście henna w kolorze naturalnego brązu dała radę - włosy nabrały blasku i miękkości.

Ania dostała rumieńców podczas robienia fryzury i makijażu. Alla uwijała się przy zdjęciach, a Asia obgryzała nerwowo paznokcie, czy rzeczy, które wyszukała w lumpeksach dadzą w połączniu z włosami i makijażem efekt "łał", dolewała wina i pilnowała labradorki Zuzy, która koniecznie chciała pomóc.

Byłyśmy tak przejęte, że zapomniałyśmy zrobić zdjęcia przed, a część zdjęć podczas farbowania i układania włosów zniknęła w czarnej dziurze.

Ale to wszystko bez znaczenia - naszym zdaniem (oraz męża i przyjaciół Natalii) efekt Manilla zadziałał rewelacyjnie!

















EFEKT KOŃCOWY



Poniżej zdjęcie z własnej foto kolekcji Natalii 



[Asia]

czwartek, 26 grudnia 2013

Mój kolor włosów: naturalny ;-)






[Asia] Lubię swój kolor włosów. Niestety wymaga „podrasowania” jakie gwarantuje farbowanie, które dodaje blasku, maskuje pierwsze znaki czasu. Przez lata nakładałam zwyczajne farby, które można kupić w każdej drogerii. Kilka miesięcy temu postanowiłam wprowadzić zmiany – przestawić się na bardziej naturalne metody (o przygodzie z olejami i kosmetykami bez chemii opowiem wam innym razem).
Pierwszy kontakt z henną miałam lata temu – wtedy do wyboru była czerwień, marchewkowy rudy albo granatowa czerń. Dziś wybór odcieni jest dużo większy (od razu uprzedzam: kolor z opakowania i kolor po farbowaniu mogą się bardzo od siebie różnić). Jestem naturalną brunetką – moim wyborem był kolor czekolady.
Po wielu miesiącach stosowania ciągle jestem zachwycona efektami – kolor jest rewelacyjny, bardzo naturalny, włosy są cudownie odżywione, przestały wypadać, pięknie lśnią. A to wszystko przy minimalnym nakładzie starań i za śmiesznie niską cenę (tubka pasty, która kosztuje mniej niż 10 złotych, wystarcza mi na cztery farbowania).
Nie lubię komplikować sobie życia – postawiłam na hennę w paście – ma konsystencję gęstej farby do włosów, nie wymaga rozrabiania, kładzie się ją od razu na wymyte, mokre włosy, rozczesuje i zostawia na włosach na trzy kwadranse.
Pasta ma dość przyjemny zapach, nie drażni skóry głowy, co ciekawe nie zostawia też na skórze trudnych do usunięcia śladów. A dzięki temu,  że jest taka gęsta nie spływa.
Raz na 5 – 6 tygodni nakładam hennę na włosy i trzymam trzy kwadranse. W międzyczasie traktuję ją jak odżywkę – raz w tygodniu po umyciu włosów nakładam warstwę pasty na 10 – 15 minut. To odświeża kolor i cudownie wpływa na kondycję włosów. Jeśli korzystacie z sauny, to możecie nałożyć hennę na włosy – ciepło sprawia, że odżywcze składniki (w 100 procentach naturalne) skuteczniej wnikają w strukturę włosa.
Farbowanie tą metodą ma jedną wadę – henna tak dobrze regeneruje włosy, że potem trudno je zafarbować innymi (czytaj: mniej naturalnymi) farbami. Jeśli więc lubicie odważne kolorystyczne eksperymenty na swoich włosach to nie jest metoda dla was. 

[Alla] Przygodę z farbowaniem włosów zaczęłam, jak chyba większość dziewczyn, w liceum. Od tamtej pory przez moją głowę przewinęło się wiele kolorów: od popielatego blondu do ciemnego brązu. Wcześniej nie zwracałam uwagi na kondycję moich włosów, które naturalnie się kręcą i raczej nie tracą na objętości. Sytuacja zmieniła się dopiero po porodzie. Wypadło mi na prawdę sporo włosów, a te odrastające spowodowały efekt "szopy" na głowie. Wtedy w ogóle przestałam używać farb. Początkowy "odrost" zamienił się w efekt ombre. Włosy stawały się coraz dłuższe, ale ich naturalny kolor nie był tak błyszczący i "żywy" jak u  farbujących włosy koleżanek. Co więcej po prostu mi się znudził. 

Szwagierka Asia już od dawna zachwalała naturalne kosmetyki i hennę. Postanowiłam, że spróbuję. W końcu jeśli by mi się nie spodobało, to kolor i tak by się zmył.

Dobrałam odpowiedni kolor - zbliżony do naturalnego. W domowym zaciszu, podczas popołudniowej drzemki synka zrobiłam to! 
Pierwszym pozytywnym zaskoczeniem był przyjemny zapach. Następnym - brak potrzeby nakładania odżywki. Muszę tu zaznaczyć, że moje włosy po farbowaniu chemicznym stają się szorstkie - bez odżywki ani rusz. Tymczasem po spłukaniu henny stały się bardzo miękkie i nie plątały się tak jak to mają w zwyczaju. Kolor, o dziwo wyszedł bardzo intensywny. Podczas drugiego mycia nieco się spłukał i to był ten efekt, o który mi chodziło. Polecam :)

[Ania] Jakiś czas się wahałam bo mam swoja ulubioną farbę w kolorze czekoladowego brązu, której używam od lat i każda zmiana odcienia wzbudza we mnie niepokój. Jednak gdy zobaczyłam efekt nakładania henny u Natalii naszej koleżanki z pierwszej metamorfozy postanowiłam ze będę solidarna i też to zrobię. W efekcie jestem absolutnie zachwycona ceną, zapachem, wydajnością i kolorem. Jest idealny!

Zalety: 

* łatwość w nakładaniu pasty;
* przyjemny ziołowy zapach (oczywiście kwestia subiektywna);
* odżywione, miękkie i lśniące włosy;
* naturalny wygląd;
* brak chemicznych składników
* cena.

Wady:

* po farbowaniu henną nie zaleca się farbowania chemicznego ze względu na nieprzewidywalny efekt końcowy
* większa częstotliwość odświeżania koloru

Przydatne wskazówki:

* po farbowaniu oraz przez kilka myć po farbowaniu warto używać ciemnego ręcznika, żeby henna nie pozostawiła ciemnych śladów materiale;
*  poleca się używania szamponu bez silikonów, ponieważ silikon nieco ogranicza wnikanie barwnika we włosy.
 Macie inne doświadczenia z henną? Podzielcie się nimi w komentarzach! 

[Asia]